Rząd już myśli nad tym, jak zapobiec unikaniu nowej daniny np. przez dzielenie sieci.
Resort finansów rozważa dwa warianty podatku, oba z dwiema lub trzema stawkami podatkowymi. Urzędnicy nie chcą mówić ani na temat stawek, ani wysokości kwoty wolnej, która ma być związana z podatkiem, bo wszystkie warianty są jeszcze przeliczane. Propozycję resortu finansów mamy poznać pod koniec tego tygodnia. Największy kłopot to z jednej stronie precyzyjne zaadresowanie nowej ustawy, z drugiej – mnóstwo sprzecznych interesów wśród firm, które miałyby być objęte podatkiem.
Podstawowy podział dotyczący skali działania przebiega według linii hipermarkety, supermarkety, dyskonty i reszta sklepów. W tej chwili największy kawałek rynku mają dyskonty na czele z właścicielem Biedronki. Te podziały przekładają się na wizję podatku. Mali sklepikarze i sieci handlowe z polskim kapitałem zrzeszeni w Polskiej Izbie Handlu i Forum Polskiego Handlu chcą możliwe szerokiej progresji. FPH proponuje, by było siedem progów, z których najniższy wynosiłby 0,1 proc. i dotyczyłby firm mających od 12 mln zł obrotu rocznego. Najwyższa stawka – 4 proc. – byłaby liczona od 10 mld zł obrotu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz