piątek, 27 lutego 2015

Czy oszczędzanie przy zakupach czyni z nas złych ludzi ?


Czy kwalifikujecie się do grona etycznych konsumentów, czy może wpadacie do centrów handlowych jak horda Hunów i łapiecie wszystko, co marketingowcy każą wam kupić w tym sezonie? Zawsze uważałam się za osobę zakupowo porządną - aż do niedzielnego wieczoru.
Początek dramatu
Postanowiliśmy przeprowadzić córkę z łóżeczka szczebelkowego na wersalkę, w którą z automatu wyposażone jest nasze wynajęte mieszkanie. Przy okazji - trochę odświeżyć jej surowy i mało dziecięcy pokój. Po łóżeczko zgłosiła się znajoma, bardzo dobrze, nic się nie zmarnuje. Roszady meblowe, kartka, ołówek i stan konta w pamięci - wyszło na to, że nie musimy szaleć, kupimy w IKEA kilka plastikowych pudeł w łagodnych kolorach, urocze badziewko do dekoracji i po sprawie. Poszło szybko, czysto i estetycznie. Wyczerpana koncepcyjną pracą i segregowaniem klocków, wrzuciłam na Facebooka niezobowiązujący status o dniu w szwedzkiej świątyni designu dla ubogich. Po kilku minutach mój znajomy z liceum poczuł się w obowiązku zbesztać mnie surowo: „Kiedy wreszcie przestaniecie kupować w IKEI?! To koszmar jakiś, poza tym szwedzkie meble powstają częściowo przynajmniej z przymusowej pracy więźniów. Zob. mowa Petera Sunde na otwarciu transmediale w tym roku”. Poczułam żal, strach i niedowierzanie (oraz jezioro lawy w żołądku). Jak to? Cały weekend gryzłam się ze skąpstwem, pozwoliłam rodzinie na ten szaleńczy napad zakupów i moja niewinna radość zostaje zbrukana? Jak to? Dlaczego znajomy na mnie napada? Zawsze się lubiliśmy. I wreszcie: jak to? IKEA?! Przecież w katalogach piszą dobitnie o działaniach z zakresu uczciwego handlu, ekologii i pomocy dzieciom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz