poniedziałek, 16 lutego 2015

Sikorsky stawia na Mielec


Jesteśmy gotowi dostarczyć śmigłowce, jakiekolwiek będą wymogi klienta – zapewnia prezes Sikorsky Aircraft Mick Maurer.
Rz: Był pan wielokrotnie 
w fabryce PZL Mielec. 
Jak wpisuje się ona 
w działalność firmy, 
jaką jest dzisiaj Sikorsky?
Rzeczywiście, odwiedzałem Mielec wielokrotnie. Zaczęliśmy współpracować z PZL w 2007 r., dzisiaj to druga pod względem wielkości fabryka w całym Sikorsky, zaraz po naszej głównej bazie w Connecticut. W Mielcu zaczynaliśmy z zatrudnieniem na poziomie 1400 pracowników, szybko zwiększyło się ono o kolejnych 800 osób, bo okazało się, że ta fabryka jest niezwykle efektywna. Mam na myśli wyjątkową jakość i kulturę pracy. Okazało się również, że nasza mielecka załoga szybko się uczy nowych produktów i procesów, jakie wprowadzaliśmy. Zaczęło się od montażu kabin dla black hawków, ale doszliśmy do wniosku, że możemy szybko rozwinąć produkcję i stopniowo przejść do wytwarzania tego typu śmigłowców przeznaczonych na rynek międzynarodowy. Obecnie mamy w PZL Mielec wszystko, czego nam potrzeba, a jako bonus – konkurencyjną strukturę kosztów. Dla Sikorskiego to firma o znaczeniu strategicznym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz