sobota, 28 lutego 2015

Finansowe dinozaury giną w potopie pieniądza


Rewolucja w kształtowaniu marek instytucji finansowych szaleje… w zaciszu gabinetów prezesów. Minęły czasy, gdy zaufanie budowało się latami. Czy wciąż jest ono potrzebne?

Nie taka wcale odległa historia bankowości skrupulatnie odnotowuje, że brandy, które powstały na początku lat 90. ubiegłego wieku, mimo swej siły i wysokiej rozpoznawalności nie przeżyły lub są na wymarciu. Czy to znaczy, że ich klienci utracili zaufanie do tych instytucji? Kto jeszcze pamięta o Kredyt Banku, BRE Banku, Invest Banku czy PBI?

Partnerskie samobójstwo
Co wspólnego miały z tym zaufanie, renoma, przywiązanie klientów? No właśnie bardzo niewiele. Bo jeszcze parę lat temu badania zlecane przez banki wskazywały, że klienci wcale nie są skorzy do przenoszenia rachunków do innych banków. Mógł ich do tego skłonić tylko potężny kryzys i ryzyko bezpowrotnej utraty środków. Silne marki kładły jednak swe głowy pod ostrzami piór, którymi prezesi międzynarodowych grup finansowych podpisywali fuzje czy przejęcia. 
Decydowały wskaźniki finansowe i biznesowe. Nikt nie pytał klientów o opinię. Jeśli budżety marketingowe pozwalały – launch nowego brandu następował szybko i totalnie. Działy marketingu i komunikacji, przy pomocy agencji, szybko zacierały wszelkie ślady po markach, które do niedawna tak skrupulatnie tworzyły, chroniły i utrwalały. Jeśli przejmujący czuł się na tyle silny, by nie wydawać szybko gigantycznych kwot, zmiana następowała wolniej, systematycznie, lecz skutecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz