piątek, 27 lutego 2015

Neutralność sieci ocalona. W internecie wszyscy będą równi


Decyzja w sprawie organizacji ruchu w internecie wreszcie zapadła. Federalna Komisja Łączności (FCC) uznała internet za usługę publiczną podobną do dostępu do sieci wodno-kanalizacyjnej. Dlaczego to takie istotne? Bo dzięki temu w internecie nie będzie równych i równiejszych, hegemonów i uciśnionych.
Dyskusja o neutralności sieci toczy się w USA od ponad dekady. Sam termin „neutralność sieci” ukuł w 2002 r. Tim Wu, dziś wykładowca prawa na Columbia University. W jednej ze swoich prac przekonywał, że dostęp do internetu na równych zasadach dla wszystkich będzie sprzyjał rozwojowi sieci i innowacyjności. Mówiąc krótko: w sieci takie same szanse na dotarcie do użytkowników powinien mieć wielki koncern, jak i student ze świetnym pomysłem na startup. Zagrożenie polega na tym, że wielki koncern X stać na to, żeby zapłacić operatorom sieci za wynajęcie „autostrady” na ich łączach, by internauci szybciej mogli łączyć się z serwerem firmy X niż ze stroną wspomnianego studenta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz