poniedziałek, 23 lutego 2015

Nieubłagana demografia nie sprzyja emerytom


Polski system emerytalny będzie musiał zmierzyć się z nieubłaganą demografią. Maleje liczba osób w wieku produkcyjnym, a przybywa w wieku poprodukcyjnym.

Jak mówi Paweł Nasiński - naczelnik Wydziału Aktuarialnego ZUS, w 2050 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym będzie przypadać 52 osoby w wieku poprodukcyjnym. Dodaje, że procesy demograficzne w Polsce to przede wszystkim malejąca dzietność i wydłużające się średnie dalsze trwanie życia.
Po 2040 roku na emerytury zaczną przechodzić osoby z wyżu lat osiemdziesiątych 20 wieku i zgodnie z prognozami obciążenie osób w wieku produkcyjnym osobami w wieku poprodukcyjnym wzrośnie na przestrzeni 10 lat czyli od roku 2040 do 2050 o 14 osób - z 38 do 52 osób.
Paweł Nasiński przypomniał, że w roku 2013 ten stosunek wynosił 20 osób na 100 osób w wieku produkcyjnym. Zaznaczył, że nieuchronne procesy demograficzne sprawiają, że już teraz trzeba się do nich przygotowywać i tak się dzieje. 
Wydłużono wiek emerytalny, minister pracy Władysław Kosiniak Kamysz stworzył zachęty do zatrudniania osób po 50 roku życia, a także zachęty dla zwiększania dzietności. Paweł Nasiński zaznaczył, że jeśli zachęty do rodzenia dzieci przyniosą efekt, to i tak pozytywny skutek dla ubezpieczeń społecznych nastąpi za 20, 30 lat.
 2040 roku na emerytury zaczną przechodzić osoby z wyżu lat osiemdziesiątych 20 wieku i zgodnie z prognozami obciążenie osób w wieku produkcyjnym osobami w wieku poprodukcyjnym wzrośnie na przestrzeni 10 lat czyli od roku 2040 do 2050 o 14 osób - z 38 do 52 osób.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz