środa, 25 lutego 2015

Kura domowa w biurze - dyskryminacja kobiet w pracy


Kobiety są dyskryminowane w pracy. To oklepany slogan czy smutna prawda? Zastanawiam się, na ile same fundujemy sobie tę rzeczywistość i do jakiego stopnia pozwalamy sobie wejść na głowę.

Podwyżkę poproszę!

Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że kobiety zarabiają średnio 16% mniej na godzinę niż mężczyźni. Możemy być dumni z Polski, bo w naszym kraju te różnice są jednymi z najniższych i wynoszą tylko 6,4%. Lepiej jest tylko na Malcie, gdzie kobiety zarabiają o 6,1% mniej niż mężczyźni. Powiem szczerze, że zaskoczyły mnie dane z innych państw. Dla przykładu statystyczna Niemka zarabia aż o 22,4% mniej niż jej kolega , nie mówiąc już o mieszkankach Estonii oraz ich pensjach niższych aż o 30%. Zdaje sobie sprawę z tego, że do wszelkich statystyk i średnich należy podchodzić z pewną rezerwą, ale wygląda to po prostu słabo. Nieco „gorsze” dane niż Komisja Europejska prezentuje raport Najwyższej Izby Kontroli. Według NIK w ubiegłym roku kobiety zarabiają prawie 11% mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach.
Mniejsza pensja, to niższa emerytura w przyszłości (o ile dożyjemy), słabsze możliwości rozwoju, poczucie dyskryminacji i niespełnienia. Przytłaczająca świadomość, że jest się wtłoczonym w jakąś szufladę tylko z powodu płci. Niewłaściwej?
Dyskryminacja kobiet w pracy nie dotyczy tylko kwestii niższych wynagrodzeń. Sięga głębiej. Przejawia się w systemie awansów i strukturze kierowniczej firmy, w powierzaniu określonych zadań, w oczekiwaniach i sposobie komunikacji. Marzenka sobie zapewne nie poradzi, więc powierzymy to trudne zadanie sporządzenia pisma panu Wiesławowi. A Marzenka niech już lepiej parzy kawę, bo ta kawa to jej świetnie wychodzi. Lepiej niech Marzenka nie próbuje nowych rzeczy, bo to kłopot dla tej pięknej główki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz