- Po dostaniu kolejnej zaległości, należy zadzwonić natychmiast, żeby zapytać kiedy będą kolejne pieniądze. Tak, żeby dłużnik miał świadomość, że nieważne jest, co wpłacił, ale co jeszcze ma do zapłacenia - mówi Marta, która przez ponad rok pracowała w dziale windykacji wstępnej w jednym z polskich banków.
Katarzyna Szczerbowska, kobieta.gazeta.pl: Jak wygląda praca w dziale windykacji w banku?
Marta, 33 lata: - Trzeba dzwonić do dłużników, jak najwcześniej rano, żeby człowiek, po drugiej stronie myślał o kredycie lub pożyczce już po obudzeniu. Po dostaniu kolejnej zaległości, należy zadzwonić natychmiast, żeby zapytać, kiedy będą kolejne pieniądze. Tak, żeby on miał świadomość, że nieważne jest, co wpłacił, ale co jeszcze ma do zapłacenia. Dobrze działa podanie liczby dni opóźnienia, kwoty. Koniecznie stanowczym tonem lub zaniepokojonym głosem. No i przydaje się wyczucie klienta. Z jednym lepiej rozmawiać łagodnie, wobec innego być stanowczym i ostrym. Dobrze nie mówić za dużo, niech to on mówi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz