Skoro Polska poszła na kompromis w sprawie długofalowych celów redukcji emisji, teraz musi zrobić drugi krok i potraktować wymagania Unii Europejskiej jako impuls dla modernizacji energetyki. Tak aby stała się ona bardziej efektywna, innowacyjna i przyjazna środowisku.
Zgodę Polski na nowy europejski pakiet klimatyczny jedni uznali za sukces, inni za klęskę rządu. Istotne jest jednak to, że po latach kwestionowania wszystkiego, co Unia robi w sprawach energii i klimatu, Polska zjadła swój ogon, pogodziła się z logiką działań Unii i wystawiła za to partnerom rachunek. Od samej tej decyzji nie zmieni się jednak kondycja polskiej energetyki, która po latach uporczywej wiary w węgiel stała się dużym czynnikiem ryzyka dla perspektyw rozwoju całej gospodarki.
Wynika to głównie z niedoinwestowania i niskiej dywersyfikacji. Prawie 45 proc. wszystkich urządzeń wytwarzających energię elektryczną ma ponad 30 lat, a około 77 proc. – ponad 20 lat. W wielu krajach o podobnych parametrach dopiero black-outy sprawiały, że próbowano nadrabiać czas, zawsze z wysokimi kosztami dla atrakcyjności inwestycyjnej kraju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz