niedziela, 29 marca 2015

Precz z e-mailem


Skandal wokół e-maili Hillary Clinton dowiódł jednego – kandydatka demokratów na prezydenta jest stara. Cyfrowy karaluch Używanie w kontaktach z pracownikami wyłącznie poczty elektronicznej kwalifikuje ją do kategorii osób, którzy dalej oglądają „Koło fortuny” i kładą na stołach ogrodowych te winylowe obrusy z mechatym spodem.
Cyfrowy karaluch
Używanie w kontaktach z pracownikami wyłącznie poczty elektronicznej kwalifikuje ją do kategorii osób, którzy dalej oglądają „Koło fortuny” i kładą na stołach ogrodowych te winylowe obrusy z mechatym spodem. Starszym już chyba być nie można, no chyba, że pisałaby e-maile, używając komputera stacjonarnego z kineskopowym monitorem, słuchając z magnetofonu polki i czekając aż w dzbanku na kuchence zaparzy się kawa.
Dla młodych ludzi e-maile to technologiczny odpowiednik karaluchów. Są wstrętne, ale nie potrafimy ich do końca wytępić. Poczta elektroniczna trwa, bo nie wybraliśmy jeszcze dominującego narzędzia komunikacyjnego ery mobilnej. Na razie próbujemy wszystkiego co się da: Snapchata, Yik Yaka, Slacka, Yammera, które nazywają się jak postacie z filmów Disneya.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz