czwartek, 14 maja 2015

Polski gapowicz z wyboru


90 proc. Polaków deklaruje, że korzysta z komunikacji miejskiej. Tyle, że co szósty nie płaci za bilet. Nic więc dziwnego, że długi gapowiczów notowane w Krajowym Rejestrze Długów wzrosły już do 245 mln zł. I bynajmniej nie brak pieniędzy na bilet jest tego powodem, a niewystarczająca kontrola i skłonność do ryzyka.

Obraz statystycznego gapowicza nie zmienia się od lat. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, to mężczyzna w wieku 25-34 lat z dużego miasta.

- Taki profil gapowicza powiela się również w naszych statystykach. To panowie zdecydowanie częściej trafiają do bazy danych KRD. Jest ich aż 69 proc.. Najliczniejsza grupa to ci do 35. roku życia. Za niezapłacone mandaty za jazdę bez ważnego biletu statystyczny gapowicz jest winien średnio 972 zł, a rekordzista - mieszkaniec Wielkopolski - zalega przewoźnikom blisko 80 tys. zł - mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Ciekawe jest jednak spojrzenie na status materialny tych, którzy unikają płacenia za bilety. Otóż o ile największą grupę, bo 29 proc., stanowią ci którzy albo nie mają żadnego dochodu, albo nie przekracza on 1000 zł, to na drugim miejscu (26 proc.) są osoby z dochodem 3000 zł i wyższym. Połowa gapowiczów ma stały dochód. Zresztą ci, którzy przyznają się do jazdy na gapę, dopiero na czwartym miejscu na liście powodów niekupowania biletu podają, że bilety są za drogie i nie stać ich na opłacenie przejazdu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz