piątek, 29 maja 2015

Polski symbol upadł. Nie ma winnych


Prokuratura Okręgowa w Krośnie umorzyła śledztwo ws. upadłości fabryki Autosanu z Sanoka. - Powodem podjęcia takiej decyzji jest brak znamion czynu zabronionego w przypadku wszystkich badanych zarzutów - powiedział prokurator prowadzący śledztwo Robert Warunek.

Śledztwo ws. upadłości Autosanu wszczęto w listopadzie 2013 r. na wniosek m.in. związkowców z Solidarności. Autosan jest w upadłości likwidacyjnej od początku października 2013 r. Wniosek o upadłość zgłosił ówczesny zarząd spółki. Autosan SA jest jedną z najstarszych fabryk w Polsce; jej początki sięgają 1832 r.

Jednym z wątków, który badała krośnieńska prokuratura, dotyczył nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym. Chodziło o sprzedaż autobusów,maszyn i urządzeń po zaniżonej cenie. Mogło to spowodować szkody wielkich rozmiarów, czyli powyżej 1 mln zł.

Prokurator zaznaczył, że jeśli chodzi o wyprzedaż maszyn Autosanu po zaniżonych cenach, biegły ustalił, że "wyprzedaży majątku nie było można zastąpić inną formą działań", które ratowałyby zakład. "Inne działania byłyby możliwe w przypadku pozyskania inwestora, który dysponowałby dużą ilością pieniędzy. W tym przypadku też nie ma mowy, aby zaistniało przestępstwo" - podkreślił Warunek.

Jak wyjaśnił Warunek, badano m.in. sprzedaż jednego autobusu po zaniżonej cenie; sprzedano go spółce należącej do Sobiesława Zasady, który był także właścicielem Autosanu. "Biegły, powołany w toku śledztwa, wykazał, że sprzedany autobus należało traktować jako zapasy zalegające - stąd niższa cena. (...) takie działania nie wyczerpują znamion przestępstwa" - dodał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz