Jaki samochód pokona dwudziestocentymetrowy krawężnik na pełnym gazie? Służbowy. Takie zagadki bawią pracowników, którzy udowadniają, że nawet firmowe tico może być jak rasowa terenówka. Innym wydaje się, że internet w służbowym telefonie jest za darmo, a jak z pilnowanego przez nich magazynu zniknie kilka butelek wódki, świat się nie zawali. – Ale może zawalić się firma, która dała im pracę – ostrzega Władysław Frasyniuk, współwłaściciel przedsiębiorstwa transportowego.
Najłatwiej zaszkodzić firmie spóźniając się do pracy. 17 proc. pracowników przyznaje natomiast, że przynajmniej raz w tygodniu przychodzi do biura za późno - wynika z sondażu Work Service. Eksperci wyliczyli, że koszt jednego 15-minutowego spóźnienia tych wszystkich osób wynosi 12,2 milionów złotych.
Przyczyny takiej samowoli są przeróżne, zazwyczaj błahe. Aż 59 proc. spóźnialskich za długo śpi. Co siódmy wymienia kaca, słabość do porannego seksu czy długiego delektowania się poranną kawą. Najgorsze, jeśli spóźniony pracownik ma służbowe auto, którym dojeżdża do pracy. Wtedy trzeba wcisnąć gaz do dechy, często jadąc skrótami, które prywatnym samochodem omija się z daleka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz