środa, 4 lutego 2015

Policzcie w końcu te "straty"


Ile banki mogłyby stracić na przewalutowaniu kredytów frankowych? Tylko jednego dnia dostaliśmy trzy liczby różniące się o 50 proc. Drobne 10 mld zł.
Na początek dwie deklaracje: tak, mam kredyt we frankach. I nie, nie uważam że państwo powinno mnie z tego powodu dotować niczym nierentowną kopalnię. Dziękuję, odpukać, na razie sobie radzę.
Ale mam prawo oczekiwać od państwa, że problemowi z kredytami frankowymi przyjrzy się dokładnie i wyciągnie jakieś wnioski.
Na pozór politycy są pełni troski o los frankowiczów. Trudno się dziwić – ponad 500 tys. osób i rodzin przyciśniętych wyższym kursem franka może być łakomym kąskiem przed wyborami. Ale ta troska jest podszyta fałszem. Wicepremier Janusz Piechociński na niedawnej konferencji powtórzył właściwie zalecenia Związku Banków Polskich. Uwzględnienie w oprocentowaniu ujemnego LIBORu, zmniejszenie spreadu i nie dociskanie klientów wymogami dodatkowych zabezpieczeń do kredytu to żadna łaska banków. Wszystko to albo wynika z umów (LIBOR), albo jest kwestią przyzwoitości (spread) albo interesu własnego banków (lepiej nie dociskać, bo niewypłacalny klient mniej się opłaca).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz