O przyczynach słabości tureckiej waluty oraz giełdy w Stambule rozmawiamy z Robertem Burdachem, zarządzającym funduszami akcji Union Investment TFI.
Robert Burdach: Jeden z ważniejszych czynników to zależności walutowe - silny dolar i słabe euro stanowią strukturalny problem dla tureckiej gospodarki. Do tego dochodzą mało konstruktywne, typowe dla okresu przedwyborczego, działania polityków, które nie sprzyjają budowaniu zaufania inwestorów. Sytuacja na tureckim rynku akcji oraz kurs waluty mają szanse nieco się uspokoić po zaplanowanych na czerwiec wyborach parlamentarnych.
Jakie scenariusze wyborcze są brane pod uwagę?
RB:Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że nic się nie zmieni. Oznaczałoby to, że rządząca partia AKP wygra wybory taką liczbą głosów, która pozwoli jej stworzyć rząd samodzielnie - bez konieczności tworzenia koalicji. Jednocześnie AKP raczej nie zdobędzie na tyle dużej przewagi, by przeforsować wprowadzenie w Turcji systemu prezydenckiego.
Dla rynków to dobra wiadomość. Umocnienie pozycji prezydenta stwarzałoby ryzyko wzrostu korupcji, a w skrajnym przypadku nawet powstanie dyktatury na czele z Recepem Tayyipem Erdoganem. A jak wiadomo, obecny prezydent słynie z rządów silnej ręki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz