Decyzja Szwajcarów o uwolnieniu kursu swojej waluty spowodowała, że frank podrożał o 20 procent. Jednak ujemne szwajcarskie stopy procentowe i gospodarcze spowolnienie powinny z czasem zniechęcić do kupowania tamtejszych aktywów i osłabić franka.
Po ponad trzech latach interwencji w celu powstrzymania wzrostu wartości własnej waluty Narodowy Bank Szwajcarii (NBS) powiedział „dość” i uwolnił notowania franka względem euro. – Jeszcze kilka tygodni wcześniej urzędnicy banku centralnego zapewniali, że euro nie może kosztować mniej niż 1,2 franka. Wszyscy uznali, że ta granica jest nienaruszalna. Dlatego reakcja rynku była tak gwałtowna – mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers.
NBS zmuszony był interweniować na rynku, bo w obliczu niepewnej sytuacji ekonomicznej na świecie inwestorzy chętnie kupowali szwajcarskie aktywa cieszące się reputacją bezpiecznej przystani na czas kryzysu. W ocenie banku nadmierne umacnianie franka szkodziło opartej na eksporcie szwajcarskiej gospodarce. Aż w końcu NBS uznał, że rodzime firmy przyzwyczaiły się do mocnej waluty, frank nie jest już tak bardzo przewartościowany, a dalsze skupowanie walut – przede wszystkim tracącego na wartości euro – jest zbyt kosztowne. Po uwolnieniu frank zyskał na wartości względem euro 20 proc., zrównując się z nim kursem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz