Nowego szefa ZUS nie czekają aż tak trudne wyzwania jak poprzednika. Głównym powinna być poprawa wizerunku tej instytucji, zwłaszcza wśród przedsiębiorców.
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu przejęcie sterów ZUS mogłoby być uznane za straceńczą misję. Wielu ekspertów wieszczyło mu przecież rychłą katastrofę finansową. Nie brakowało opinii że już w 2018 roku deficyt w jego kasie sięgnie 100 mld zł, państwo nie będzie miało pieniędzy na jego pokrycie i ZUS przestanie wypłacać Polakom emerytury i renty. Nikt nie chciałby być wtedy na miejscu jego prezesa.
Ale to już przeszłość. Dziś, gdy ZUS czeka na nowego szefa – jedynym kandydatem na stanowisko prezesa jest obecnie Katarzyna Kaleta i być może już w przyszłym tygodniu dostanie nominację – jego sytuacja jest o niebo lepsza. Widmo zapaści finansowej odpłynęło i przynajmniej do końca dekady nie powinno powrócić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz