Półtora miliona osób pracuje w Polsce w ramach elastycznych form zatrudnienia: umów-zleceń i umów o dzieło. Do tego trzeba dodać tych, którzy w ramach działalności gospodarczej robią to samo, co mogliby robić na etacie. Brak jednak szacunków, ilu ich jest w gronie 1,34 mln jednoosobowych firm. Ale jedno jest pewne: to, co niektórzy uważają za patologię i nazywają umowami śmieciowymi, w znacznej mierze przyczyniło się do łagodnego przejścia Polski przez światowy kryzys – twierdzą ekonomiści.
Poduszka ratunkowa
W czasie dwóch ostatnich fal spowolnienia (2009, 2012–2013) rynek pracy pozostawał względnie odporny na zawirowania w gospodarce. Wzrost bezrobocia nie był gwałtowny, a poprawa rozpoczęła się dość szybko. Przedsiębiorcy nie zwalniali masowo pracowników i szybko zaczęli zatrudniać, dostrzegając symptomy poprawy koniunktury. Już w połowie 2013 r. liczba pracujących znów zaczęła rosnąć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz