sobota, 18 lipca 2015

ZUS przepuszcza renty przez gęste sito


ZUS: Tylko niecały procent osób składających odwołania od negatywnych decyzji w sprawie renty dostaje od razu pozytywną decyzję. Reszcie zostaje odwołanie, a potem sąd. Nasze państwo w barbarzyński sposób stara się oszczędzać na rencistach twierdzą eksperci.

Od stycznia do marca tego roku zaledwie 52 ubezpieczonym udało się uzyskać rentę bezpośrednio w oddziale ZUS. 5351 osób odeszło z kwitkiem - i zdecydowało się pójść do sądu. W tym samym okresie sądy pierwszej instancji wydały w sprawach rentowych 5543 wyroki, z czego odwołania uwzględniono w 1530 przypadkach.

Mniej spraw, mniej błędów

- Wiele orzeczeń ZUS w sprawach rentowych jest kwestionowanych przez biegłych sądowych ze względu na niewykonanie istotnych badań dodatkowych. Ale co gorsza - dużo korzystnych dla rencistów wyroków zapada na podstawie dowodów znanych już Zakładowi - twierdzi Alina Gucma z Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. - Z tego wynika, że państwo w barbarzyński sposób stara się oszczędzać na rencistach - dodaje. Eksperci zwracają jednak uwagę, że rozstrzygnięcia ZUS są teraz częściej prawidłowe niż w przeszłości.

W ubiegłym roku do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych trafiło 26 tys. odwołań od negatywnych decyzji w sprawie wniosków o przyznanie renty. Od razu pozytywnie załatwiono 219 odwołań. Do sądów trafiło 25,6 tys. spraw. Wyroków w tego rodzaju sprawach zapadło 24,7 tys., z czego 26 proc. (czyli 6,4 tys.) było pozytywnych dla zainteresowanych. Ale w przeszłości ten odsetek był wyższy. Przykładowo dziesięć lat temu, w 2005 roku, do ZUS wpłynęło 50 tys. spraw rentowych dotyczących odwołań, do sądów - 47 tys. W tym samym okresie sędziowie wydali 73,7 tys. wyroków, z tego 22 tys. korzystnych dla ubezpieczonych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz