piątek, 24 lipca 2015

Praca: umowy terminowe naszym przekleństwem


Prawo pracy: Obecnie Senat zajmuje się projektem nowelizacji kodeksu pracy, którego celem jest ograniczenie nadużywania umów o pracę na czas określony. Zdaniem analityków FOR kierunek tych zmian jest całkowicie błędny.

Jak pokazuje doświadczenie innych państw, zamiast zaostrzać przepisy dotyczące umów terminowych, trzeba usuwać nadmierne obostrzenia dotyczące umów o pracę na czas nieokreślony. W przeciwnym razie rządzący nie tylko nie zapobiegną nadużywaniu umów terminowych, ale też nadmiernie usztywnią umowy na czas określony, zwiększając bodźce do nadużywania zatrudnienia pozakodeksowego (umów cywilnoprawnych i tzw. samozatrudnienia).

Istotny problem polskiego rynku pracy

Jak podaje Eurostat1, w 2014 r. 28,4 proc. polskich zatrudnionych (ok. 3,5 mln osób) pracowało na podstawie form zatrudnienia innych niż bezterminowa umowa o pracę, podczas gdy unijna średnia to 14 proc.

Większość tych umów (2,1 mln) to umowy o pracę na czas określony (po odliczeniu 1,4 mln umów cywilnoprawnych). Według rządu najlepszym sposobem na ograniczenie nadużywania umów terminowych będzie zaostrzenie przepisów.
Rząd proponuje, że "jeżeli okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę lub umów o pracę na czas określony przekraczałby 33 miesiące lub liczba takich umów przekroczyłaby trzy, to od następnego dnia po upływie 33-miesięcznego okresu zatrudnienia lub od dnia zawarcia czwartej umowy o pracę na czas określony pracownik byłby traktowany jak zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony"4. Ponadto nowelizacja ma ujednolicić okresy wypowiedzenia na obu rodzajach umów o pracę, co stanowi realizację wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 2014 r. Jednak Trybunał nie nakazał Polsce sposobu dokonania tego ujednolicenia.
Read more....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz