czwartek, 22 stycznia 2015

Nie tylko romansami człowiek żyje - o mojej literaturze kobiecej


Nie znoszę książek popularnie nazywanych "literaturą kobiecą". Bla, bla, bla, nuda, przewidywalność i jeszcze raz nuda. Czy "kobieca" znaczy tyle co "o miłości" tudzież "odnajdywaniu siebie" po rozwodzie? Chyba nie tylko to interesuje czytelniczki.
Ja mam swoją "literaturę kobiecą” - w końcu jestem kobietą i czytam książki. Ta literatura daje mi więcej wrażeń, niż wyżej wspomniana. Dla przykładu - poznajcie trzy z moich ulubionych książek - o szpiegach, zdradzie i świecie, z którym nie spotyka się zwykły zjadacz chleba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz