niedziela, 28 grudnia 2014

Oręż na rozdrożach


Po 20 latach prób restrukturyzacji polskiego przemysłu zbrojeniowego nadal więcej jest pytań niż odpowiedzi. Niepokój sektora budzi dyskusja o wpisaniu polskich firm w europejskie struktury zbrojeniowe.

Sytuacja na Ukrainie przypomniała o generalnej słabości polskiego przemysłu zbrojeniowego. Choć dotychczas jako jeden z nielicznych krajów Europy mogliśmy się pochwalić wzrastającym budżetem na obronność, nasza armia nadal w dużej mierze ma przestarzały poradziecki sprzęt.

Przed rozgrywką 
Do kogo trafią wielkie pieniądze z MON? Po analizie sytuacji na rynku można rzec, że w dużej mierze do spółek państwowych, skupionych w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. To bardzo potrzebny zastrzyk środków, by wesprzeć eksport, który kuleje w całym polskim sektorze zbrojeniowym.
W 2013 r. wydano 648 licencji na eksport uzbrojenia i sprzętu wojskowego o wartości 3,6 mld zł, ale rzeczywisty wolumen wyniósł niecałe 1,4 mld zł (39,2 proc. wartości zezwoleń). Najwięksi odbiorcy to USA (ponad 928 mln zł), potem kolejno Algieria, Kanada, Norwegia i Indie. Większość polskiego eksportu to jednak produkcja zagranicznych koncernów lotniczych działających na terenie Polski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz