niedziela, 21 grudnia 2014

Prawda o taniej rybie: To wielki biznes, który często wiąże się z łamaniem praw człowieka


Dorsz bałtycki patroszony - 15,99 zł/kg. Filet z łososia świeży w promocji - 29,99 zł/kg. Krewetki koktajlowe mrożone - 39,95 zł/kg. To ceny z naszych hipermarketów. A ile naprawdę kosztują ryby?
Był czas, kiedy Polacy uważali ryby za gorszy substytut mięsa. Ale nawet wtedy były trudne do kupienia. Dziś pamiętnego zdania z filmu "Miś" Stanisława Barei - "Śledzie rzucili na Grochowie" - młodzi nie rozumieją, bo ryby są wszędzie, w każdym sklepie. I tańsze niż kiedykolwiek. Jak doszliśmy do tego eldorado?

Gospodarka rynkowa sprawiła, że towar jest dostępny, jeśli jest poszukiwany. A o to, by był poszukiwany nie tylko raz w roku, przed 24 grudnia, kiedy Polacy tradycyjnie rybę jedzą, zadbali spece od marketingu. Oparli swoje działania na dawnym (już nieaktualnym, o czym za chwilę) skojarzeniu ryb ze zdrowiem i oczywiście na zachęcającej do zakupu cenie. Żeby taką osiągnąć, trzeba jednak pójść w masowość. I tak ryby stały się najczęściej zjadanym zwierzęciem, jeśli liczyć na egzemplarze, a nie na kilogramy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz