środa, 7 stycznia 2015

Węgrzy zaczynają się odwracać od Orbana. Poległ na podatku od internetu


Poparcie dla Fideszu, który rządzi od 2010 r., nie było tak niskie od półtorej dekady. Powód? Zawiedzione nadzieje.
Rządzących na Węgrzech popiera już tylko 26 proc. obywateli - wynika z najnowszego, grudniowego sondażu. Miesiąc wcześniej ugrupowanie premiera Viktora Orbána cieszyło się sympatią aż 38 proc. Węgrów. Także sam lider Fideszu ma coraz mniej zwolenników. Jego popularność spadła w ostatnim badaniu opinii do zaledwie 32 proc., czyli aż o 16 pkt. proc. - najbardziej ze wszystkich węgierskich polityków.

Brytyjski "The Economist" pisze, że do tak radykalnego spadku popularności partii rządzącej nad Balatonem od 2010 roku przyczyniła się próba wprowadzenia pierwszego na świecie podatku od przesyłu danych w internecie. Po masowych protestach rząd zrezygnował wprawdzie z tych planów, jednak nadszarpnęły one mocno zaufanie do władzy. - Nie mogę wykluczyć, że pomysł wprowadzenia takiego podatku był błędem - przyznaje nawet György Barcza, szef prorządowego instytutu badawczego Századvég. Zaraz jednak broni jego idei.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz