czwartek, 11 grudnia 2014

Prada spada, Miu Miu rośnie, a rynek dóbr luksusowych totalnie się zmienia


Niepokojące informacje docierają do nas z Włoch. Zdaje się, że diabeł i wszystkie jego popleczniczki przestały ubierać się u Prady. Zyski firmy w trzecim kwartale tego roku lecą na łeb na szyję. Na całe szczęście coraz więcej stylowych diablic nosi ubrania z metką Miu Miu. Młodsza marka projektowana przez Miuccię Pradę radzi sobie doskonale.
Jeśli sprzedaż dóbr luksusowych rośnie podczas kryzysu (a tak zawsze mówili wszelcy eksperci od ekonomii i rynku), to chyba kryzys się skończył. Skąd taki wniosek? Sprzedaż Prady spadła w ubiegłym kwartale aż o 8 proc, co mocno odbiło się na zyskach firmy: od stycznia do października marka zarobiła „zaledwie” 319 milionów euro. To o 1/3 mniej niż w analogicznym okresie rok temu. Ostry spadek analitycy z Prady tłumaczą słabą sytuacją na Dalekim Wschodzie, który jest bardzo ważnym rynkiem zbytu dla marki, nieprzyjaznym klimatem polityczno –ekonomicznym, który negatywnie odbija się na zakupowych decyzjach klientów. Przede wszystkim jednak analitycy mówią o ogromnych zmianach na rynku luksusowym, zmianach, których wielkość i natura nie są jeszcze kompletnie znane. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz