Wystarczyło kilka godzin, by wartość giełdowa Cyfrowego Polsatu, perły imperium Zygmunta Solorza, stopniała o ponad miliard złotych. Wszystko przez odejście jednego człowieka.
Dominik Libicki, od lat uznawany za osobę nr 2 w medialno-telekomunikacyjnym imperium Solorza, złożył w miniony wtorek rezygnację ze stanowiska szefa Cyfrowego Polsatu (CP) i wiceprezesa Polkomtelu, wchłoniętego pół roku temu przez Cyfrowy. Rada nadzorcza spółki, na czele której stoi sam Solorz, „ze zrozumieniem” przyjęła decyzję Libickiego.
Komunikat Cyfrowego Polsatu spadł na ludzi mediów i telekomunikacji jak grom z jasnego nieba, bo jeszcze kilka tygodni temu Libicki snuł wizje ekspansji firmy i tryskał optymizmem. Jego nagłe rozstanie z grupą zaszokowało inwestorów giełdowych, którzy zaraz po rozpoczęciu środowej sesji zaczęli opróżniać portfele z akcji CP w obawie o przyszłość i kondycję finansową spółki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz