Ponad 4 lata temu, na fali „gorączki łupkowej”, ówczesny wicepremier Waldemar Pawlak roztaczał wizję utworzenia w Polsce państwowego funduszu majątkowego. W ostatnich dziesięcioleciach wśród największych inwestorów na świecie pojawiły się fundusze majątku narodowego. Ich zadaniem jest nie tylko lokowanie państwowych oszczędności z myślą o kolejnych pokoleniach, ale też ochrona rodzimej gospodarki, co na pierwszy rzut oka brzmi paradoksalnie, przed zagrożeniami wynikającymi z ich surowcowego bogactwa.
Fundusze majątku narodowego prowadzi kilkadziesiąt krajów na świecie, w tym Norwegia, Chiny, Arabia Saudyjska, Australia, Kuwejt, Singapur, Katar, a nawet Rosja. To specjalne instytucje powołane w celu pomnażania nadwyżek finansowych zgromadzonych przez państwa. Największe narodowe majątki pochodzą z wydobycia surowców naturalnych. Zyski osiągane ze sprzedaży ropy, gazu, miedzi czy metali szlachetnych nie trafiają w całości do prywatnych kieszeni, tylko zasilają budżet publicznych funduszy inwestycyjnych. Warto jednak pamiętać, że genezą ich powstania była nie tylko szlachetna wizja oszczędzania na poczet przyszłych pokoleń, ale również poważne zagrożenia związane z silnym rozwojem sektorów surowcowych, tzw. „chorobą holenderską”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz