"Der Spiegel" zamieszcza artykuł o polskiej firmie produkującej ozdoby choinkowe. Z Józefowa pod Warszawą trafiają one nawet do Białego Domu w Waszyngtonie.
W artykule "Made in Poland" Jan Puhl kreśli bardzo pozytywny wizerunek
Jej właścicielka, Magdalena Słodyczka twierdzi, że po 20 latach pracy w branży ozdób choinkowych może ze sposobu ubrania choinki wyczytać rzeczy, których inni ludzie nie widzą.
"Wystarczy jeden rzut oka, by stwierdzić, w jakim stanie jest rodzina, do której choinka należy. Jeżeli na choince panuje istny chaos ozdób, kicz i sztuka obok siebie, oznacza to, że rodzina jest szczęśliwa. 'Wszystkim wolno powiesić, co im się podoba, jest tam miejsce na propozycje każdego. Ale kiedy choinka jest wystylizowana, bez jakichkolwiek dysonansów stylistycznych, trzeba to uznać za sygnał alarmowy: 'W tej rodzinie panuje chłód'.
Autor artykułu w "Spieglu" opisuje dzieje małej firmy rzemieślniczej, która dawniej produkowała okulary słoneczne. Po przełomie politycznym w Polsce i otwarciu rynku znalazła się na skraju zapaści z winy Chińczyków, którzy zalali rynek swoimi tanimi produktami. Przestawiła więc produkcję na ozdoby choinkowe; roczna produkcja to pół miliona sztuk bombek rocznie, z których teraz 90 proc. trafia za ocean.
"Wszystkie bombki z Józefowa są dmuchane i zdobione ręcznie - i mają swoją cenę: kosztują od 5 do 30 euro za sztukę. 'Amerykanie kochają ozdoby choinkowe z Polski. Im bardziej złote i błyszczące, tym lepiej', podkreśla Magdalena Słodyczka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz